Lista słów i wyrażeń podobna do słowa dwa: dwa głosy, dwa grosze, dwa grzyby w barszcz, dwa kółka, dwa kwartety, dwa osobniki, dwa razy, dwa razy tyle, dwa zera, dwa złote, dwadzieścia, dwadzieścia cztery godziny, dwadzieścia groszy, dwaj, dwakroć, dwakroć tyle, dwanaście, dwanaście miesięcy. Słownik synonimów słowa dwa Na początek dwa krótkie fragmenty tekstów: „To ona mi powiedziała, że w mieście jest podobno wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną. Ja mówię, że skąd wie, a ona, że słyszała. (…) To ona wyjęła szminkę i mi powiedziała, że Magda mówi, że koniec między mną a nią”. I fragment drugi: „Wtem ujrzałam jasność niedostępną na kształt mieszkania Jeśli używamy formy „dwóch”, to mamy na myśli dwie osoby płci męskiej. Dwóch pracowników, dwóch uczniów. Jeśli z kolei para jest „mieszana”, czyli składa się z kobiety i mężczyzny, wtedy właściwym liczebnikiem będzie „dwoje”. Dwoje pracowników, dwoje uczniów. I wreszcie, mając na myśli parę żeńską, powiemy cash. Jak to wszystko ze soba pogodzic? Czy dwa zupelnie odmienne swiaty da sie polaczyc w jeden zeby stworzyc cudowne miejsce? Tak sie wlasnie nad tym zastanawiam. Przeczytalam pewna rzecz i chyba doszlo do mnie, ze to nie jest moj swiat, a ja sie go uparcie trzymam. Co mnie tak do niego ciagnie? Drugi swiat w ktorym zyje jest troche prymitywny, ale bardzo wesoly... We wtorek praca i to z grupa "trzech" :D Tomek: zabawny czlowiek bez zabka :) Mariusz: z dredami, poczuciem humoru (choc mialam problem z dogadaniem sie czasem) i umiejetnoscia grania na konku :) Darek vel Maly: przystojny i marudny brunet :) Swietnie sie z nimi bawilam i mimo zmeczenia dalabym im sie namowic jeszcze na nocne szalenstwa (czyli picie piwa, mycie pleckow Malemu :D oraz golenie mi nog przez Mariusza) tylko ten pierwszy swiat ciagle gdzies we mnie siedzi... tylko on jest coraz mniej moj. Ahh te moje problemy egzystencjonalne :P Do ktorego swiata chce nalezec? Do tego nowego, w ktorym wszystko sie moze wydarzyc i moze byc naprawde bardzo, bardzo radosnie. Pelne przygod i wariackich sytuacji a zarazem symbolu czegos nowego.... Czy moze do tego, ktory byl troche wczesniej. szczesliwy, ustabilizowany ale jakze radosny i pelen ciepla... Do ktorego chce nalezec? Dlaczego boje wejsc w cos nowego? Dlaczego zycie nie pozwala mi zyc w tym wczesniejszym swiecie? Nic juz nie bedzie takie samo... wiem. Przeciez nigdy nie jest tak samo... ale czy to znaczy, ze byloby jeszcze gorzej? Człowiek, który w nic nie wierzy, boi się wszystkiego. George B. Shaw Czy to znaczy, ze nie wierze w mozliwosc zycia na nowo? A moze uporczywie wierze w to co mialam wczesniej? Moze wierze znacznie bardziej niz mam do tego prawo? Jeden swiat, ktory kocham........... juz nie jest moj. Drugi swiat, ktory jest nieznany......... nie wiem czy jest mi pisany. Czy dwa swiaty moga zyc razem? Czy moge zaczac cos od nowa a jednoczesnie byc zwiazana z tym starym? Jeszcze w to wierze, choc widze, ze jest coraz gorzej... Coraz dalej sa te dwa swiaty...... A kiedys byly jednym...... Wczoraj mieliśmy bardzo pracowity dzień jeśli chodzi o spotkania z klientami. Rano odwiedził nas nasz bardzo duży klient z Niemiec i Polski, dla którego pracujemy od dłuższego czasu i z którym chcemy rozszerzyć współpracę na nowe pola. Po południu z kolei przyjechał klient z Wielkiej Brytanii, z którym również od około roku pracujemy. Obaj zadowoleni i obaj chętni do współpracy. Ale nie o tym chciałem tu napisać. Pierwszy klient to firma, która w Niemczech projektuje urządzenia codziennego użytku i która wzbogaca je o coraz lepsze oprogramowanie. Są dobrzy, mają silną pozycję na rynku, zyski pomimo, że siedziba i większośc działu R&D jest w Niemczech czyli kraju bardzo drogim. Oczywiscie szukają sposobów na obniżenie kosztów stąd produkcja na dalekim wschodzie, setki zatrudnionych w Polsce. Ale też nie zmieniają strategii by know-how pozostawało i było tworzone w Niemczech. Druga firma to mała organizacja tworząca przy naszej pomocy oprogramowanie dla klientów w Londynie. I z tymi (będąc pod wrażeniem strategii i sukcesu tego dużego klienta z Niemiec) miałem bardzo ciekawą rozmowę. Otóż mają oni małe biuro w Londynie, które współdzielą z wielu innymi firmami IT. I tu najciekawsze: wszystkie te firmy produkują lub sprzedają… oprogramowanie. Sprzedają z różnym sukcesem, ale nie zajmują sie niczym innym. Z jednej strony to brzmi dobrze. Ostatecznie w naszym życiu oprogramowanie jest wszędzie i bez niego niewiele już działa. Z drugiej… choć to high-tech, to czy na tym jedynie powinna się opierać gospodarka państwa? Pamiętam gdy w poprzedniej pracy uczestniczyłem w przenoszeniu produkcji i zamykaniu kolejnych fabryk w Wielkiej Brytanii. Choć to było dobre dla nas (tzn dla Polski), bo do nas ta produkcja często szła, to myślę, ze Anglikom na zdrowie nie wyszło. Stąd z jednej strony cieszy, gdy słyszymy, że w Polsce powstają kolejne centra outsourcingowe i gdy zaczynamy świadczyć nasze usługi całej Europie, ale czy czasem nie powinniśmy też zadbać o rozwój myśli technicznej, kształcenie specjalistów których będzie poszukiwał świat ze względu na ich wiedzę a nie cenę? Akurat mam codziennie dowody na to, że nasza firma sprzedaje prawdziwą wiedzę, ale jakoś zazdroszczę tym Niemcom, że oni są o ten krok dalej. Wiem też, że w Polsce dużo się dzieje. Mamy siedzibę w Parku Technologicznym w którym wiele takich małych zarodków technologicznym żyje. Ale to daleka droga.

sa dwa swiaty i nas jest dwoje